wtorek, 17 kwietnia 2012

Niewysłany list

Kiedyś, po odbyciu stażu naukowego w Belgii miałem pewne skojarzenia, które wydały mi się wówczas istotne dla rozwoju Gliwic. Napisałem list do ówczesnego wiceprezydenta miasta, ale nigdy go nie wysłałem. Treść tego listu jest zapewne zdezaktualizowana, ale niech tam. Przytoczę go:

Szanowny Panie Prezydencie,

List ten powstał, jako refleksja obywatelska po przeczytaniu artykułu Erika van Egmonda pt.: Shifting Production to Eastern Europe, zamieszczonego w prestiżowym czasopiśmie, adresowanym do menedżerów przemysłu chemicznego, CHEManager Europe, nr 4/2005, str. 13. Artykuł porusza kwestię konieczności przesuwania niektórych działów produkcyjnych zachodnioeuropejskich koncernów chemicznych na teren krajów Europy wschodniej - krajów które zostały ostatnio przyjęte do Unii Europejskiej. Dostrzegłem w argumentach zamieszczonych w artykule, szansę na sprowadzenie do naszego Miasta nowego kapitału, związanego z nowoczesnym przemysłem chemicznym, to znaczy przyjaznym dla środowiska. Mianowicie, Autor artykułu wskazuje na główne problemy związane z lokalizacją kapitału na terenie nowych członków UE. W skrócie, tymi problemami są:
1. Nieodpowiedniej jakości drogi (autostrady) łączące Europę zachodnią ze wschodnią.
2. Brak specjalistycznych firm transportowych potrafiących bezpiecznie przemieszczać produkty chemiczne.
3. Niedostateczna infrastruktura techniczna terenu.
4. Problemy związane z niedostatecznym zapleczem kadrowym, czyli brakiem wysokiej klasy specjalistów z dziedziny chemii.
Zaważyłem z satysfakcją jako chemik i obywatel naszego Miasta, że wszystkie zasygnalizowane w artykule problemy i te wypunktowane powyżej nie dotyczą Gliwic, choć średnio rzecz biorąc mogą dotyczyć reszty Kraju i innych krajów Europy wschodniej. Powstaje zatem nadzieja, że odpowiednio nakierowany program promujący Gliwice, jako dobre miejsce do lokowania kapitału w nowoczesnym przemyśle chemicznym, może zaowocować nowymi, pożytecznymi dla Miasta inwestycjami. Oczywiście nie jestem specjalistą do spraw marketingu, ale jeśli przedstawiony pomysł byłby rozpatrywany, chętnie służę swoją wiedzą i kontaktami z dziedziny chemii. Być może nieco na wyrost, ale pozwolę sobie zasugerować, że odpowiednie skonstruowane reklamy powinny być zamieszczane m.in. w szanowanej, specjalistycznej prasie europejskiej, nakierowanej na biznes chemiczny.
Z wyrazami Szacunku
Dr inż. Wojciech Szczepankiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz